poniedziałek, 18 czerwca 2012

Z życia celebrytów

Jak już pewnie wie prawie każde dziecko w Cortonie, Frances Mayes sprzedaje dom. Tak tak, ta Frances Mayes, autorka Pod słońcem Toskanii i lokalna celebrytka. Nie, nie książkowe Bramasole, choć niełatwo się tam chyba mieszka mając w sezonie tygodniowo jakieś dwieście wizyt ciekawskich, którzy przyjechali popatrzeć sobie na najsłynniejszy w Ameryce toskański dom. W którymś z wywiadów Mayes powiedziała, że cieszą ją te wizyty, ale czuje się trochę zmieszana kiedy, pijąc z rana kawę w koszuli nocnej,  widzi nagle przed sobą autokar pełen turystów.

Mimo to to nie Bramasole zostało wystawione na sprzedaż, ale Fonte delle Foglie, drugi dom Mayes. Znalazła go podobno zbierając jagody w lesie, był dość mocno zniszczony, jedna ściana się zawaliła, drzwi zarósł bluszcz i wino. Ale położenie domu, w zupełnym odosobnieniu, było wyjątkowe. Spokój i cisza, a do tego widok na szeroką Val di Chianę, Cortonę i Monte Amiatę  - to może zachwycić, nawet jeśli ma się już jeden dom w odległości 15 minut jazdy samochodem.


Okazało się, że dom zbudowali  w początkach XIII wieku pustelnicy, którzy przyszli tu w ślad za świętym Franciszkiem. Później mieszkali tutaj drwale i pasterze, ale przez ostatnie kilkadziesiąt lat Fonte delle Foglie stał pusty - aż zjawiła się dobra wróżka, kupiła go i zamieniła w piękną posiadłość umeblowaną toskańskimi antykami, z osobnymi apartamentami dla gości, podgrzewanym basenem i wypielęgnowanymi trawnikami.

A teraz go sprzedaje. Pewnie ciekawi jesteście, za ile? Lokalna wieść niesie, że za dużo, bardzo bardzo dużo. Ale jeśli ktoś jest naprawdę zainteresowany, może zapytać u źródła, czyli tutaj. I potem nam powiedzieć ;)

22 komentarze:

  1. o jejku jak można sprzedawać taki piękny dom !!! aż się serce kraje ja bym chyba nie mogła ...

    Śliczności ... nawet jakby nie był "po" celebrytce :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ona ma drugi przecież, trudno jest mieszkać w dwóch domach na raz! W odległości 15 minut samochodem.

      Usuń
    2. tak, tak wiem ale i tak szkoda bo cudny jest ... mógł zostać jako domek dla gości/przyjaciół/rodziny ...

      Usuń
    3. Pójdzie w dobre ręce, na pewno. Będą o niego dbać ;)
      Utrzymanie dwóch domów to też nie jest taka prosta sprawa, ani tania na pewno, na dłuższą metę. Nieruchomości to zawsze inwestycja i niewykluczone, że i w tym wypadku taj było:)

      Usuń
  2. Całkiem ładnie. Kumulacja kumulacji w totka chyba by nie wystarczyła :-) Molino też będzie piękne i pewnie nie tak wymuskane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaby nie wystarczyć :)
      A Molino na pewno nie będzie wymuskane, nie widzę szans!

      Usuń
  3. Mamy wsrod naszych znajomych wlascicieli kilku podobnych domów,z racji tylko zamieszkania, na ogół wiekszych, na posiadlosciach dawnych chateau. Niektorzy mają nawet po dwa-trzy domy, a mieszkają np w UK lub USA i bycie rezydentem w takim miejscu jest doskonałą pracą bez duzych obowiazkow.Są wyspecjalizowane konkursy na takie stanowiska oglaszane na stronach dla Anglofonow i wybierani są tzw. swoi ludzie, czyli najczesciej dojrzałe pary,osoby juz z wypracowanymi dochodami, czyli niepracującymi zawodowo, Anglosasi znający francuski pochodzacy z klasy sredniej, to jest bardzo istotny czynnik, to pochodzenie spoleczne. Bo tam jestes jakby domownikiem i chociaz Anglosasi milionerzy są bardzo przyjazni, pewnie podobnie jak Frances,to ich rezydenci maja reprezentowac pewien szlif high society. W swoich domach goszczą sami lub rodzine i przyjacioł 2-4 razy do roku, a w pozostalym czasie jako rezydent mozesz sie czuc wlascicielem.Oni oplacają wszystkie koszty, a rezydent ma luksusową accomodation za pilnowanie, co jest stricte mieszkaniem tam tylko, bo są wszystkie monitoringi bezpieczenstwa i ogrodnik dochodzacy tez.Chodzi o to,zeby tam tylko byc, uzywac tego mieszkania, ogrzewac, czy wlaczac klimatyzacje, lub inne urzadzenia.
    W ogole, gdy sie tam mieszka, to sie widzi przepasc finansową między Zachodem a Europą Srodkowo-Wschodnią , tak mi zawsze zal naszego biednego kraju i tak staram sie tam byc ambasadorem wszystkiego, co dobrze swiadczy o Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepaść, masz rację, także jeśli chodzi o myślenie o pieniądzach i ich używanie. Jesteśmy wciąż krajem na dorobku, klasa średnia dopiero powstaje, a z jej szlifem bywa różnie.
    Bardzo ciekawe te Twoje obserwacje, z zupełnie innej perspektywy. We Włoszech jako rezydentów widziałam np. parę Rumunów, ale w tym przypadku chodziło też o to, żeby skosić trawę, naprawić kran jeśli trzeba itp. Opiekowali się pewnym pięknym agriturismo, ale nie była to półka chateau:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze dodac, ze rezydenci, ktorych nazwalam klasą srednią, to oczywiscie okresowo zubożała ta klasa z róznych przyczyn,czasami w oczekiwaniu na rozliczenia rodzinne, emeryturę, z powodow zdrowotnych itd, bo pewnie ich realni przedstawiciele nie podjeliby się takiej pracy. Mam kolezankę,emerytowaną uniwersytecką urzedniczkę, ktora u nas w miasteczku ma bardzo porzadny, duzy, ladnie urzadzony dom i go wynajmuje, a woli przebywac w luksusowej willi swoich znajomych milionerow. Wlascieli interesuje, zeby w ich domu mieszkal ktos przyzwoity, Czasami są osobne, bardzo wygodne apartamenty dla nich, wielkosci naszego malego domu, ale w głównej posiadłosci mozna rowniez przebywac. Rezydenci czesto wynajmuja swoje domy, aby w ten sposob splacac kredyt zaciagniety na jego kupno. Anglosasi we Francji mają jakby swoją kolonię, o czym wiele razy wspominam i są doskonale zorganizowani pod kazdym wzgledem! Oni są tacy mobilni i swietnie klimatyzują się wszedzie.

      Usuń
    2. Masz rację, oni wszędzie są u siebie. Myślę że to w dużym stopniu kwestia języka, dziś wszędzie można oczekiwać, że gospodarze mówią po angielsku, co anglosasom daje ogromną przewagę w każdej sytuacji. Francuzi akurat chyba dość niechętnie mówią w innym niż własny języku, więc nie dziwię się, że anglosasi trzymają się razem. Przed naszym włoskim okresem sporo jeździliśmy do Francji i często zatrzymywaliśmy się właśnie u Anglików. Łatwiej się było z nimi porozumieć niż z Francuzami:)

      Usuń
  5. Zupełnie nie na temat ale na pewno wiesz czy czy R dotarł z Lizbony do kraju? Na blogu cisza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotarł, miałam o tym napisać ale jeszcze się nie zebrałam. Żywy zdrowy i świetnie wygląda, opalił się i schudł. Jest dobrze ;))

      Usuń
  6. Tu o cenie pewnie zadecyduje "sława" i widok na okolicę. Jeśli dom jest z XIII wieku to oprócz historii i pięknego kamienia jest zapewne dość niski i cechują go nie za duże okna, co dla jednych jest atutem, a dla innych niekoniecznie :).
    Bramasole miałoby pewnie większe wzięcie, choć takie autokary pełne fotoamatorów gotowych wziąć autograf i sprzedać fotkę autorki w przejrzystej koszuli od 4 rano nie są godne pozazdroszczenia ;)
    pozdrawiam cieplutko i dziękuję za ten post, autorka i książka wydaje się takim pięknym przesłaniem, że po każdej burzy wychodzi słońce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, z pewnością nazwisko autorki to wielki atut, dom pustelników siłą rzeczy nie może być wygodny według dzisiejszych norm, jego wartość wynika przede wszystkim z jego historii i wyjątkowego położenia. Bramasole z pewnością miałoby większe wzięcie, wielu, zwłaszcza Amerykanów, chętnie wyłożyłoby spore pieniądze, żeby tam zamieszkać, choć dom nie jest bez wad - leży tuż przy drodze i mało w nim słońca. Ale jak wiadomo, historia i wyjątkowość są w cenie. Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Piękny dom, ślicznie położony, widoki fantastyczne no i ten basen, klimatyczne wnętrza (fajne stojaki na wino) - rozmarzyłam się bezsensownie skoro nawet totolotkowa kumulacja to za mało aby mieć szansę na pomieszkanie. No ale tę lawendowa alejkę spróbuję przenieść do mojego siedliska.
    Braku intymności bardzo współczuję autorce ( pierwsze dwie książki czytałam z przyjemnością i z wielu przepisów korzystam do dzisiaj) bo jest bezcenna no ale coś za coś....
    A ja od wymuskanych ogrodów wolę te tajemnicze.
    Cieszę się, że R. wrócił i w znakomitej formie.
    Pozdrowienia Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lawendowa alejka fajna, prawda? Też się nad taką zastanawiam, prosto przez łąkę do domu.. A pomieszkać w takim miejscu byłoby z pewnością miło, zwłaszcza latem, bo zimą straszne tam muszą hulać wiatry. Ale za to na pewno jest spokojnie.

      Usuń
  8. Kupiłabym, żeby mieć taką sąsiadkę, jak Ty! :)
    No co, pomarzę sobie chociaż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za! Też chcę mieć fajnych sąsiadów! :))

      Usuń
  9. Ten dom to jak z bajki!!! O cene nie zamierzam nawet pytac, bo znam tutejsze ceny wiec moge sobie tylko wyobrazic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom świeżo po remoncie, do tego z nazwiskiem, to musi kosztować. Sama jestem ciekawa ile...

      Usuń
  10. Bajkowy domek :) Do tego fantastycznie położony :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...